Niemcy w krakowskim Lochu, czyli U.D.O. zamiata

sobota, 6 Luty, 2010

Zacząć trzeba niestety od supportu w postaci czeskiego Interitus. Niestety, gdyż zgodnie z przestrogą wprost z Warszawy – najlepiej być nie miało. No i przyznać trzeba, że przynajmniej trzymali stały poziom bo faktycznie najlepiej nie było. Jako support sprawdzili się jednak znakomicie – przygotowali fanów na występ głównej gwiazdy  wykorzystując taktykę – zanudzić i zniecierpliwić…

A dziadek Udo? Też trzyma poziom, jednak na tyle wysoki, że gdyby był linią prostą to dla Czechów i tak byłby widoczny jako punkt. Ma chłop swój wiek, bagaż doświadczeń i wokal na granicy irytującego drążenia czaszki wiertłem dentystycznym…jednak ekipa ma takie pierdo***cie, że po każdym utworze trzeba wychylić trochę cieczy gasząc żar w gardle. Widać było, że zdecydowana większość zgromadzonych czeka na numery Acceptu – dostali to po co przyszli. Podczas solówki gryfobieżnej Igor wszedł w zgromadzony pod sceną tłum i popłynął na fali rąk…to nie zdarza się często. Z solowych popisów trzeba też wspomnieć o garkotłuczeniu Francesca, które było zdecydowanie skierowane w stronę publiczności. Od tej chwili ściana dźwięku dobywająca się ze stojącej za ekipą fortecy zbudowanej z kolumn Marshala zaczęła zbierać swoje ostatnie żniwo. Metal Heart, Balls to the Wall, Burnin’, I’m a Rebel i na koniec Fast as a Shark…trzeba dodawać coś więcej? Tak – wydostali się z Lochu pożerając strażników i rozpieprzając mury dźwiękiem – tyle trzeba dodać.

Informacje duszpasterskie: Accept zagra w tym roku m.in. na Sweden Rock Festival oraz na czeskim Masters of Rock. Obecność obowiązkowa!

pagetop

  • .subskrybuj

  • .kontakt

  • .kategorie

  • .archiwum

  • .ostatnio dodane

  • .tagi

  • .komentarze