Złotem w Dzioby, czyli doceniamy twórczość

środa, 24 Luty, 2010

Są nagrody, konkursy i festiwale dające prestiż. Są i takie dające trochę szczęścia i fajną statuetkę. Złote Dzioby przyznawane przez redakcję Radia Wawa artystom wybranym przez słuchaczy to zdecydowanie ta druga kategria.

Moja ostatnia wizyta na gali była w 2008 roku. Wtedy to, goście wypełnionej po brzegi Sali Kongresowej oglądali ceremonię. Tym razem, była to impreza klubowa zorganizowana w Dekadzie. Celny wybór.
Szybkie odczytanie poszczególnych kategorii, wręczenie nagród, kilka występów, wywiady, drinki, zabawa. Tak w skrócie to wyglądało – akcja wręczeniea nagród przepleciona występami trwała około godziny.
Nagrody otrzymali:
- Agnieszka Chylińska (Przebój Roku – „Nie mogę Cię zapomnieć”)
- Andrzej Piaseczny (Płyta Roku – „Spis rzeczy ulubionych”)
- Kasia Kowalska (Wokalistka Roku)
- Ewa Farna (Odkrycie Roku)
- Andrzej Lampert (Wokalista Roku)
- PIN (Zespół Roku)

Ewa ma kawał głosu i widać, że cieszy się tym co robi. Duży pozytyw za postać. Szkoda, że media wolą teraz miałkie pseudorockowe nutki grane na gitarach z gąbki zamiast solidnych twardych dźwięków. Ta dziewczyna jeszcze pokaże pazur. Doskonałym przykładem powyższego jest obecne wcielenie Agnieszki. Nie wiem, nie znam się, nie rozumiem. Jej zdanie „chciałabym powiedzieć, że biorę ptaka i do dzioba, ale tego nie powiem” krąży teraz w każdej relacji…więc ja go nie napiszę. Krąży i ukazuje ‘starą’ Agę, której w tym momencie dedykuję tytuł jej obecnego hitu. Należę do tej grupy, której brakuje kawałków typu „Suka” z jej genialnym głosem biegającym po parkiecie niskobrzmiących riffów 7 strunowca Skawy. Wizualnie – przemiana w bardzo dobrą stronę, muzycznie jednak…niekoniecznie. Jednak obecnie żyje się pewnie dużo lepiej za kasę z ostatniej płyty – i to rozumiem, jeśli można to zarabiać trzeba. Ok, nie ma się co więcej rozpisywać, chyba o niczym nie zapomniałem.

Od strony fotograficznej – garstka fotoreporterów…i ja, z reguły szukający miejsca z innej strony. Pogoń za jednakowym kadrem i oślepianie przybyłych kolejnym flashem prosto w twarz kompletnie mi nie pasuje. Mimo wszystko mam nadzieję, że zebrany materiał da się obejrzeć i uznać za ciekawy…zapraszam zatem:
zlote dzioby 2010, agnieszka chylinska fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, sasha strunin, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, ewa farna i patrycja markowska, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, agnieszka chylisnka, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, ewa farna, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, stachursky, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, kasia kowalska, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, mrozu, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, pawel stasiak, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, andrzej lampert, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, paula, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, paula, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, ewa farna i pawel stasiak, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, patrycja markowska i pawel stasiak, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, volver, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, patrycja markowska, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, pin, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, sasha strunin, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, robert gawlinski, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, piotr cugowski, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, ewa farna, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, piotr kupicha, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, ewa farna, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, pin, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, kasia kowalska, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, patrycja markowska, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, piotr cugowski, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, kasia kowalska, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, pawel stasiak, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, sasha strunin, fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, robert gawlinski fot.jedrysik.comzlote dzioby 2010, sasha strunin, fot.jedrysik.com

Motor Bike Show by Pirelli, czyli show którego nie było

wtorek, 16 Luty, 2010

Co roku na informację odnośnie kolejnych targów motoryzacyjnych reaguję podobnie – zastanawiam się, czy w nazwie będzie „show” i czy będzie miało odbicie w rzeczywistości. Te kilka słów o Motor Bike Show by Pirelli będzie napisane z perspektywy człowieka nie związanego z motoryzacją dwukołową. Jeszcze nie związanego gdyż plany jakieś są, ale nie o tym byc miało.

Pogoda niezbyt przyjazna, drzwi hali Expo jak zwykle radośnie otwierają się na mój widok a oczom mym ukazuje się gra świateł, przez imprezową muzykę przebija się ryk silników, wszędzie piękne maszyny i jeszcze piękniejsze dziewczyny przyciągające klientów na kolejne stoiska, katalogi, plakaty, gadżety…tak, nareszcie trafiłem na targi zorganizowane tak jak tego oczekiwałem.

Budzik. Niedzielny poranek. Pogoda niezbyt przyjazna. Drzwi hali Expo jak zwykle radośnie otwierają się na mój widok, a oczom mym ukazał się…las…las krzyży. Tylko możecie powiedzieć…po c**j mi las? (dla tych którzy pomyślą, że autor zwariował – obejrzyjcie „Nic Śmiesznego”).

Były motory, były jakieś światła, muzyka dobiegała nieśmiało z któregoś z zakątków hali, czasem odezwał się jakiś motor. Idę, nikt mnie nie zaczepia, nic nie wręcza. Idę, nic mnie nie przyciąga. Dlaczego? Rozmowy ze znajomymi, z zagadniętymi ludźmi – jeśli się interesujesz to można zobaczyć coś ciekawego, jeśli mniej i szukasz niecodziennej rozrywki…tutaj następowało wzruszenie ramionami. Ok, było kilka fajnych maszyn, były customy i ich mistrzostwa, był streetowiec czeszący naprawdę niezłe rzeczy. Jak się poźniej dowiedziałem – był to znany gośc, od razu się domyśliłem z którego stoiska – jednego z dwóch najciekawszych, na których się coś działo. Gdzie były dziewczyny? Come on, poza rykiem silników przyczepionych do różnych potworów to one są synonimem takich imprez.

Garstka wspomnień – 10 lat temu, gdy hali MTK jeszcze nie było, choć w sposób inny niż nie ma jej teraz, odbyły się targi rowerowe. Mam z nich materiał video i wiecie co? Tam się działo. Były pokazy, były świetnie zrobione stoiska, byli ludzie rozdający różne rzeczy od których to siatki pęczniały i które można było poźniej oglądać z myślą o kolejnych zakupach. Można było coś wygrać, albo dostać fajne i przydatne gadżety bądź próbki. Nie trzeba było tego szukać, wszystko samo wpadało w ręce tak samo jak w oko wpadały dziewczyny odpowiedzialne za obdarowywanie prezentami każdego zwiedzającego. A teraz? Wszyscy trąbią o wielkim szou a zastajemy motory postawione na skrawkach wykładzin, stoiska na których nikt się nami nie interesuje i marketingową pustkę. Przyniosłem z targów dwa foldery. Wow. Triumph i Ducati – oni wiedzieli jak zrobić, żeby było ok. Wybili się jak dla mnie – niedzielnego zwiedzacza. Widziałem też nowego Junaka, prawie przeszedłem obok ale zatrzymał mnie upatrzony kadr.

Ok, koniec. Malkontent i krytykant, nie zna się a komentuje. Jednak większe wrażenie od strony wizualnej i promocyjnej zrobiły na mnie niegdyś targi budowlane tudzież inne spawalnicze. Tematyka raczej B2B lub dla mocno zainteresowanych w temacie…a jednak.
To może kilka zdjęć?

pagetop

  • .subskrybuj

  • .kontakt

  • .kategorie

  • .archiwum

  • .ostatnio dodane

  • .tagi

  • .komentarze