zamiatania Krakowa ciąg dalszy, czyli Volbeat prezentuje?

poniedziałek, 1 Marzec, 2010

Jeśli początkiem lutego UDO nie wyzamiatał wszystkiego, to Volbeat swoją wizytą w Studio nadrobił ów zaległości bez wątpienia.
Gdzieś coś o nich słyszałem, znałem pare numerów…i to tyle. Wiedziałem w każdym razie, że nudno nie będzie stąd i decyzja o wyjeździe na koncert była przesądzona. Nie zawiodłem się, Kraków w tym roku zaskakuje co koncert.
Support w postaci The Bulletmonks pokazał co to znaczy rozgrzać publiczność. Tak właśnie – rozgrzać, nie znudzić. Taka nowość w tym roku. Kawał niezłego, energetycznego,  rockandrollowego grania. Widzałem na YouTube Slither Velvetów w ich wykonaniu. Szkoda, że nie dane było doświadczyć na żywo. Jest moc w tym kawałku!

Po sprawnym opuszczeniu sceny przez w/w przyszedł czas na Volbeat. Niezłe arty na scenie, gustowny dywanik…szkoda, że światło było niekoniecznie fajne. Bywa.
Ekipa zainstalowała się na scenie, Pan wokalista Michael zrobił kilka pamiątkowych zdjęć po czym dostaliśmy jasną informację – bez taryfy ulgowej. Co tu dużo pisać, armia dzwięków rozprawiła się z przybyłymi i nie brała jeńców. To jest właśnie występ, którym można zdefiniować energię i zaje***sty kontakt z publicznością.

Głosy po koncercie były różne. Większość to oczywiście fanowie i fanki, więc byli raczej zadowoleni. Niektórzy kwitowali występ słowami „fajnie grali”, no ok, może być i tak. Jeszcze inni byli odrobinę zawiedzeni.
Ja ich wszystkich rozumiem. Była moc i energiczny show. Muzycznie było dość wtórnie a wokalista pił chyba z butelki Jamesa Hetfielda gdy Volbeat gral jako support Mety. Jednak wyszedłem zadowolony. Nie nastawiałem się na nowatorskie rozwiązania i wirtuozerskie etiudy. To koncert, który pozwala na kilkadziesiąt minut zapomnieć o wszystkim miażdżąc falą dźwięku…
Na potęgę posępnego czerepu! Czy jak to tam wołał ten nie do końca ubrany superhiroł z mieczem :)
Zapraszam na garstkę zdjęć…

fotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakowfotografia koncertowa volbeat krakow
A podczas powrotu świecący księżyc pozwolił upolować coś takiego…
fotografia koncertowa volbeat krakow
Fotografia koncertowa zapraszam.

gitarowo, Chris Rea na Torwarze

czwartek, 18 Luty, 2010

Jedna z tych postaci, które warto choć raz w życiu zobaczyć. Wiele utworów, które warto na żywo usłyszeć. Chris Rea dał pełen emocji koncert , pozwolił zapomnieć o problemach z dotarciem i porzuceniem samochodu by tylko zdążyć na występ. Porzucenie to dobre słowo, patrząc na pomysły niektórych kierowców, wręcz idealne. Już wiem dlaczego przez całą powrotną drogę nucił mi się Road to Hell. A droga to była przez mgłę gęstą jak mgła w nocy z 16 na 17 lutego roku 2010. Na szczęście poprzedziło ją blisko 2 godziny dobrego bluesrockowego gitarowego slidowania połączonego z charakterystycznym głosem Chrisa, zgraną pomocą reszty bandu a to wszystko okraszone ciekawą oprawą wizualną. Oj mieliśmy z kolegami chwilę zwątpienia czy aby dostępne światła stworzą na scenie ciekawą atmosferę. Na szczęście zaraz po tym jak Pan Rea z ekipą zainstalowali się na scenie nasze wątpliwości zostały rozwiane.
Galeria z powodów formalnych podlinkowana do onet.pl: http://muzyka.onet.pl/10174,68288,galerie.html

pagetop

  • .subskrybuj

  • .kontakt

  • .kategorie

  • .archiwum

  • .ostatnio dodane

  • .tagi

  • .komentarze