Czyżykiewicz w dawnym kinie, czyli wspomnień czas…
Marzec miesiącem mniej muzycznym acz zasypanym różną pracą. Na szczęście już nie śniegiem. Czasem jednak udaje się gdzieś wyrwać dla przyjemności. W tym przypadku jednak…połączonej z pracą.
Katowice. Dawne kino „Piast”. To tutaj parę ładnych lat temu siedziałem jako brzdąc obserwując na ekranie przygody Bolka i Lolka. Przyjmijmy, że było to 20 lat temu. Dziś w tym miejscu jest klub. I to jaki! Old Timers Garage rozwijany przez kolekcjonera starych samochodów. I to jakich! Na pewno sporo starszych ode mnie. Np. taki policyjny Chevrolet Fleetline z ’47 stojący pod sceną. Rozpisywać się nie będę, zapraszam na www.old-timers.pl
Moje wrażenia? Jak najbardziej pozytywne. Miejsce z klimatem, spokojne i bez dymu. Nareszcie wychodzę z klubowego koncertu i nie muszę razem z wszystkimi rzeczami wchodzić do pralki! Na sali samochody, przemiła obsługa, świetnie oświetlona scena. Dla przybyłych herbata lub kawa w formie poczęstunku. Kalendarz koncertów już w tej chwili nieźle zapełniony. Jestem pod wrażeniem!
Koncert. Mirek Czyżykiewicz, poezja śpiewana. Oprócz własnych tekstów Mirek komponuje muzykę do wierszy Josifa Brodskiego. On i jego gitara – to widać i czuć, że instrument i muzyka zajmują czołową pozycję w życiu autora. Nie jest to repertuar towarzyszący mi na codzień, ale nazwisko znane i z wielką przyjemnością poszedłem na koncert. Zostałem zaskoczony tak wykonaniem i pełnym zaangażowaniem jak i samym miejscem.
Po koncercie była możliwość rozmowy z artystą, zadania kilku pytań. Dowiedzieliśmy się, że inspirują go podróże pociągiem oraz, że gitara faktycznie zajmuje specjalne miejsce w jego życiu…tym miejscem jest futerał.
Dobry relaks po całodziennej gonitwie. Zapraszam na garstkę zdjęć.







Fotografia koncertowa zapraszam.



