gitarowo, Chris Rea na Torwarze
Jedna z tych postaci, które warto choć raz w życiu zobaczyć. Wiele utworów, które warto na żywo usłyszeć. Chris Rea dał pełen emocji koncert , pozwolił zapomnieć o problemach z dotarciem i porzuceniem samochodu by tylko zdążyć na występ. Porzucenie to dobre słowo, patrząc na pomysły niektórych kierowców, wręcz idealne. Już wiem dlaczego przez całą powrotną drogę nucił mi się Road to Hell. A droga to była przez mgłę gęstą jak mgła w nocy z 16 na 17 lutego roku 2010. Na szczęście poprzedziło ją blisko 2 godziny dobrego bluesrockowego gitarowego slidowania połączonego z charakterystycznym głosem Chrisa, zgraną pomocą reszty bandu a to wszystko okraszone ciekawą oprawą wizualną. Oj mieliśmy z kolegami chwilę zwątpienia czy aby dostępne światła stworzą na scenie ciekawą atmosferę. Na szczęście zaraz po tym jak Pan Rea z ekipą zainstalowali się na scenie nasze wątpliwości zostały rozwiane.
Galeria z powodów formalnych podlinkowana do onet.pl: http://muzyka.onet.pl/10174,68288,galerie.html



