szaman i spółka…czyli Black Label Society tym razem w Krakowie
Ostatnio zdecydowana przewaga zdjęć nad tekstami. Dziś nie będzie inaczej.
Powtórna wizyta Zakka i spółki po wyprzedanym marcowym koncercie. Krakowskie Studio również do pustych nie należało. Mało tego. Dla wielu osób, z którymi rozmawiałem było to rówwnież drugie spotkanie z Zakkiem w tym roku. Wszyscy mówili, że krakowski koncert wypadł lepiej. Mnie zaczęło zastanawiać – jak słabo musiało być w Warszawie.
Inaczej niż ostatnio została przeprowadzona rozgrzewka. Tym razem padło na Archer. Muzyczne trio, odrobinę wtórne ale z potężnym potencjałem. Brzmieli trochę jak Skid Row w swoich najlepszych latach, wokalnie również. A Zakk? Pierwsze co odebrało mi przyjemność słuchania to fatalne nagłośnienie. Wszystko za głośno, wokalu nie słychać, gitary zlane w rozmiękczoną papkę…o co chodzi? Przyjęcie było rewelacyjne czyli pozostaje wnosić, że muzycznie dla fanów Black Label Society było odpowiednio. Mnie jednak nie porwało. Na przydługiej solówce wyszedłem się drzemnąć. Zdecydowanie najgorsza część wieczoru co można było również zauważyć po coraz liczniej opuszczającuych główną salę kibicach. Fakt, że temperatura dawała się we znaki a chłodny napój uzupełniał wszelkie niedostatki wieczoru.
Zagrali i poszli. Dokładnie tak utkwił mi w pamięci ten kocert.













Fotografia koncertowa | concert & music photography zapraszam.




























