bjuti end de bist, czyli Tarja Turunen w Krakowie

poniedziałek, 6 Grudzień, 2010

Chłodny piątkowy wieczór, Kraków – Studio. Przed klubem osób zdecyowanie więcej niż się spodziewałem a sala już w tym momencie nasycona fanami bardziej niż na niejednym wcześniejszym koncercie. Znaczy lubią Tarję.

Jednak zanim władczyni operowego sopranu wyszła na scenę czekały na nas dwa supporty.
Na pierwszy rzut – At The Lake – Polska kapela pławiąca się w symfonicznym metalu z domieszką leśnej ściółki.
Nie trwało to długo ale było nad wyraz energiczne, choć smyczkowy przydługi wstęp wcale nie zapowiadał takiego obrotu sprawy.
Następnie na scenie pojawiła się francuska formacja o intrygującej nazwie – Markize. I już wiedziałem o czym była mowa wśród znajomych po wcześniejszym koncercie w Warszawie. Zdecydowanie oryginalny strój wokalistki i ubarwiony przedziwnymi elementami show. Tu kwiatki, tam klatka z ptaszkiem…może nie do końca dane mi było zrozumieć o co tak w zasadzie chodzi, ale przyznać trzeba, że ten niezbyt długi występ, solidnie rozgrzał wypełnione po brzegi Studio. A może to była radość z końca dobiegających naszych uszu fałszy? W każdym razie na pewno wszyscy cieszyli się, że już za kilka chwil zobaczą tą na którą przyszli.

Dłuższa przerwa na oczyszczenie sceny i przygotowanie terenu dla headlinerki z niebylejaką ekipą. Tarję w wydaniu symfonicznym miałem okazję oglądać w tym roku na Masters of Rock. Tym razem trasa promocyjna nowej płyty zagrana była z takimi ludźmi jak np. Max Lilja z Apocalyptica oraz nieodłączym, niezastąpionym i totalnie zwariowanym pałkerem – Mikiem Terraną.
Przydługie intro powodowało u wszystkch apogeum zniecierpliwienia ale w końcu nadszedł ten moment – w długiej czarnej szacie pojawiła się królowa symfonicznego metalu. Spokojnie na zewnątrz jednak wydobywając z gardła typowe dla siebie, niesamowicie czyste dźwięki. Od początku zjednała sobie publiczność. Przy takim kontakcie nie można pozostać obojętnym. Przy takim głosie również. I Feel Immortal był pierwszym punktem całkowitego wrzenia na sali a kolejne utwory wykonane z doskonałością i finezją potwierdzały formę i kunszt wokalistki dzięki której Nightwish stał się Nightwishem. Ciekawostką w konfrontacji na żywo był Mike Terrana uderzający w swój zestaw z takim zaangażowaniem, jakby nie chciał by dotrwal on nawet do połowy koncertu. Jednak kto Mike’a zna ten wie, że to absolutnie normalne. W trakcie występu znalazło się również kilka minut na jego solowy show podczas którego usłyszeliśmy m.in. partie grane do podkładu Wilhelma Tella. Kontrast pomiędzy tą dziką postacią i delikatną, kobiecą Tarją to jedna z tych rzeczy, których nie sposób doświadczyć słuchając płyty.
Po tym wszystkim dla uspokojenia atmosfery dostaliśmy akustyczny set a zaraz po nim coś co od początku brzmiało znajomo – Heaven Is A Place On Earth Belindy C. w miksie z Livin On A Prayer Bon Jovi. Gdy przyszedł czas na bisy Tarja zmieniła kolor na biel. Lekka i zwiewna kreacja towarzyszyła jej już do końca podczas nightwishowego Stargazers, Until My Last Breath oraz kończącego spektakl Die Alive.

Wniosek po takim wydarzeniu może być tylko jeden – potrafi się dziewczyna wydrzeć. W zasadzie to jeszcze jeden można oprzeć na jej powierzchowności – piękną kobietą jest zdecydowanie. A jak machnie piórami…


…i jedna całkiem przyjemna klatka z Masters of Rock, o którym jeszcze tutaj będzie

Fotografia koncertowa | concert & music photography zapraszam.

komentarze

Piękną kobietą jest zdecydowanie , fakt niezaprzeczalny;)
Co do samego koncertu to był jendak lepszy niż na MoR. Tutaj pokazała pazur. Mike jak zawsze cudowny , znakomity , dosskonały wariat;]
A i Stargazer był , szkoda że nie ten wyczekiwany przeze mnie;P

Iron ( 06-12-2010 o 17:31 )

Tarja to bardzo fotogeniczna kobieta.. albo po prostu Pan potrafi uchwycić ja w momentach kiedy wygląda najlepiej (osobiście obstawiam to drugie)
świetne zdjęcia zarówno z tego koncertu jak i z jej poprzednich :)

xxx ( 09-12-2010 o 20:56 )

Nadrobiłam właśnie zaległości w newsletterze plfoto – gratuluję ;-)
świetny blog, świetne reportaże, chętnie będę śledzić.
Pojawi się tu może reportaż z Anathemy? ;-)

Anna ( 24-01-2011 o 14:14 )

Gratuluję świetnych kadrów. A koncertu – ech, nie udało mi się pojawić, a szkoda, bo planowałem po privie wpaść.

Banasik ( 03-03-2011 o 12:29 )

Dobre te kadry – pozdrawiam autora

QBAPOLSKA ( 28-08-2011 o 10:45 )

Zostaw komentarz:

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin

TrackBack URL :

pagetop

  • .subskrybuj

  • .kontakt

  • .kategorie

  • .archiwum

  • .ostatnio dodane

  • .tagi

  • .komentarze