piątek, 19 Luty, 2010
Alternatywa – nie jest to gałąź, która powoduje u mnie szybsze bicie serca i wewnętrzny niepokój podsycony ekscytacją. Jednak jest to ciekawy twór i to na pewno nie nudny.
Lubię fotografować ciekawe kapele, lubię poznawać nowe rzeczy, lubię doświadczać pozytywnej emocji kameralnego klubowego koncertu, lubię rozmawiać ze znajomymi – to wystarczy by wieczorem wyrwać się na kilka chwil i zobaczyć co BiFF prezentuje na żywo. I przyznać muszę, że było nieźle. Bawią się muzyką i graniem, jest żywioł, są fani – czyli generalnie to co najważniejsze. Myślę, że umiejętność tworzenia tego typu dźwięków definiuje dystans do wielu spraw, oryginalne myślenie i czystą przyjemność.
Była energia, były dobre bisy, nawet światło było niezłe. I tutaj kolejne zaskoczenie – nastawiałem się na materiał w czarnobieli, jednak kolor potrafił się obronić i wyszło to co poniżej. Zapraszam.
![biff cogitatur koncertowa | fot. Adam Jędrysik [jedrysik.com] biff cogitatur koncertowa | fot. Adam Jędrysik [jedrysik.com]](http://blog.jedrysik.com/wp-content/uploads/MG_8601.jpg)
czwartek, 18 Luty, 2010
Jedna z tych postaci, które warto choć raz w życiu zobaczyć. Wiele utworów, które warto na żywo usłyszeć. Chris Rea dał pełen emocji koncert , pozwolił zapomnieć o problemach z dotarciem i porzuceniem samochodu by tylko zdążyć na występ. Porzucenie to dobre słowo, patrząc na pomysły niektórych kierowców, wręcz idealne. Już wiem dlaczego przez całą powrotną drogę nucił mi się Road to Hell. A droga to była przez mgłę gęstą jak mgła w nocy z 16 na 17 lutego roku 2010. Na szczęście poprzedziło ją blisko 2 godziny dobrego bluesrockowego gitarowego slidowania połączonego z charakterystycznym głosem Chrisa, zgraną pomocą reszty bandu a to wszystko okraszone ciekawą oprawą wizualną. Oj mieliśmy z kolegami chwilę zwątpienia czy aby dostępne światła stworzą na scenie ciekawą atmosferę. Na szczęście zaraz po tym jak Pan Rea z ekipą zainstalowali się na scenie nasze wątpliwości zostały rozwiane.
Galeria z powodów formalnych podlinkowana do onet.pl: http://muzyka.onet.pl/10174,68288,galerie.html
wtorek, 16 Luty, 2010
Co roku na informację odnośnie kolejnych targów motoryzacyjnych reaguję podobnie – zastanawiam się, czy w nazwie będzie „show” i czy będzie miało odbicie w rzeczywistości. Te kilka słów o Motor Bike Show by Pirelli będzie napisane z perspektywy człowieka nie związanego z motoryzacją dwukołową. Jeszcze nie związanego gdyż plany jakieś są, ale nie o tym byc miało.
Pogoda niezbyt przyjazna, drzwi hali Expo jak zwykle radośnie otwierają się na mój widok a oczom mym ukazuje się gra świateł, przez imprezową muzykę przebija się ryk silników, wszędzie piękne maszyny i jeszcze piękniejsze dziewczyny przyciągające klientów na kolejne stoiska, katalogi, plakaty, gadżety…tak, nareszcie trafiłem na targi zorganizowane tak jak tego oczekiwałem.
Budzik. Niedzielny poranek. Pogoda niezbyt przyjazna. Drzwi hali Expo jak zwykle radośnie otwierają się na mój widok, a oczom mym ukazał się…las…las krzyży. Tylko możecie powiedzieć…po c**j mi las? (dla tych którzy pomyślą, że autor zwariował – obejrzyjcie „Nic Śmiesznego”).
Były motory, były jakieś światła, muzyka dobiegała nieśmiało z któregoś z zakątków hali, czasem odezwał się jakiś motor. Idę, nikt mnie nie zaczepia, nic nie wręcza. Idę, nic mnie nie przyciąga. Dlaczego? Rozmowy ze znajomymi, z zagadniętymi ludźmi – jeśli się interesujesz to można zobaczyć coś ciekawego, jeśli mniej i szukasz niecodziennej rozrywki…tutaj następowało wzruszenie ramionami. Ok, było kilka fajnych maszyn, były customy i ich mistrzostwa, był streetowiec czeszący naprawdę niezłe rzeczy. Jak się poźniej dowiedziałem – był to znany gośc, od razu się domyśliłem z którego stoiska – jednego z dwóch najciekawszych, na których się coś działo. Gdzie były dziewczyny? Come on, poza rykiem silników przyczepionych do różnych potworów to one są synonimem takich imprez.
Garstka wspomnień – 10 lat temu, gdy hali MTK jeszcze nie było, choć w sposób inny niż nie ma jej teraz, odbyły się targi rowerowe. Mam z nich materiał video i wiecie co? Tam się działo. Były pokazy, były świetnie zrobione stoiska, byli ludzie rozdający różne rzeczy od których to siatki pęczniały i które można było poźniej oglądać z myślą o kolejnych zakupach. Można było coś wygrać, albo dostać fajne i przydatne gadżety bądź próbki. Nie trzeba było tego szukać, wszystko samo wpadało w ręce tak samo jak w oko wpadały dziewczyny odpowiedzialne za obdarowywanie prezentami każdego zwiedzającego. A teraz? Wszyscy trąbią o wielkim szou a zastajemy motory postawione na skrawkach wykładzin, stoiska na których nikt się nami nie interesuje i marketingową pustkę. Przyniosłem z targów dwa foldery. Wow. Triumph i Ducati – oni wiedzieli jak zrobić, żeby było ok. Wybili się jak dla mnie – niedzielnego zwiedzacza. Widziałem też nowego Junaka, prawie przeszedłem obok ale zatrzymał mnie upatrzony kadr.
Ok, koniec. Malkontent i krytykant, nie zna się a komentuje. Jednak większe wrażenie od strony wizualnej i promocyjnej zrobiły na mnie niegdyś targi budowlane tudzież inne spawalnicze. Tematyka raczej B2B lub dla mocno zainteresowanych w temacie…a jednak.
To może kilka zdjęć?











